SZKOŁA DIALOGU - Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dobrej

Przejdź do treści

SZKOŁA DIALOGU

W 2012 r. Zespół Szkolno-Przedszkolny Dobrej zgłoszony został do udziału w Projekcie SZKOŁA DIALOGU, w ramach którego młodzież pod kierunkiem trenerów Forum Dialogu Między Narodami odkrywała przedwojenną historię ludności żydowskiej w swojej miejscowości. W zajęciach wzięli udział uczniowie klas 3 gimnazjum, wrażliwi na dziedzictwo kulturowe swojej małej ojczyzny. Warsztaty miały za zadanie przygotowanie uczniów do realizacji samodzielnego projektu upamiętniającego lokalną społeczność żydowską. Podczas tych spotkań, trenerzy zapoznali uczniów z metodami pracy projektowej oraz ustalili plan działań podejmowanych przez uczniów pod nadzorem nauczyciela. Celem programu i zadaniem dla uczniów po zakończeniu cyklu spotkań, jest przeprowadzenie przygotowanej przez siebie wycieczki, związanej z ważnymi miejscami w życiu przedwojennej społeczności żydowskiej.

Na zakończeniem projektu odbyła się wycieczka. Grupa przewodników zaprosiła gości na spacer, podczas którego opowiedziała o losach przedwojennej społeczności żydowskiej. Uczniowie zapoznali nas z historią Kościoła pw. NNMP w Dobrej, pokazali teren dobrskiego getta i przypomnieli jego tragiczne losy, opowiedzieli o getcie w Czachulcu oraz o jedynym na obszarze naszego województwa obozie zagłady w Chełmnie. Ciekawym punktem zwiedzania było przejście na teren, gdzie jeszcze w latach sześćdziesiątych stały ruiny dawnej synagogi. Uczniowie wspomnieli również o Henryku Glicensteinie, którego korzenie związane są właśnie z naszym miastem. Mogliśmy także zobaczyć stary cmentarz żydowski, na którym przewodnicy opowiedzieli o tradycji związanej z pochówkiem. Wśród gości nie zabrakło przedstawicieli lokalnych władz. Na zaproszenie odpowiedzieli: z-ca burmistrza p. Jacek Gajewski, sekretarz gminy p. Stanisław Stasiak, przedstawiciele Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Dobrskiej, dyrektor Biblioteki Publicznej, przedstawiciel Centrum Kultury. Nie zabrakło również dyrekcji, nauczycieli oraz uczniów szkoły. Długa, ale jednocześnie bardzo ciekawa praca, pozwoliła odkryć i przypomnieć mieszkańcom historię naszego miasta oraz nieobecnej już społeczności żydowskiej. .. FOTKI ..

GOŚCIE Z IZRAELA W DOBREJ
5 października 2017 r., od godziny 15ej gościli w Dobrej potomkowie nielicznych Żydów z Turku, którzy przeżyli Holocaust i po zakończeniu II wojny światowej wyemigrowali do Izraela. Wizyta grupy izraelskich Żydów rozpoczęła się na starym cmentarzu obok placu targowego. Tam Paweł Janicki - nauczyciel z dobrskiego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego - przedstawił im historię pojawienia się Żydów w Dobrej od XVI wieku po rok 1941. Obejrzeli zgromadzone tam macewy oraz lapidarium dr Leona Weintrauba. Następnie udali się na "nowy" cmentarz  leżący poza miastem, obok stacji paliw przy drodze na Błaszki. Tam, na tablicy z nazwiskami spoczywających tam Żydów postawionej przez dobrską Szkołę i odsłoniętą w czerwcu b.r. 83-letnia Tamar Hurvitz odnalazła nazwisko swojej babci: Nicha Kott. Oczywiście wywołało to jej wielkie wzruszenie. Następnie - pomimo padającego deszczu - wszyscy udali się na cmentarz w dawnym getcie "Czachulec" w pobliżu Kowali Pańskich. Pani Hurvitz na tamtejszej tablicy z nazwiskami ofiar również przeczytała imiona swoich bliskich - tym razem przedwojennych mieszkańców Turku. Byli to Abram Kott, Hana Kott oraz Ide Kott. Rodzina przed wojną zajmowała się handlem drewnem. >> FOTKI <<
NAUCZYCIELE Z DOBREJ NA UROCZYSTOŚCI 73 ROCZNICY LIKWIDACJI ŁÓDZKIEGO GETTA
Marek Milczarek - Dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dobrej wraz ze swoimi nauczycielami od wielu lat podejmuje działania na rzecz nauki tolerancji kulturowej, rasowej oraz religijnej wśród swoich uczniów. Działania takie związane są również z osobistym samorozwojem i nabywaniem nowej wiedzy i umiejętności - jak i poznawaniem nowych ludzi. Dlatego 29 sierpnia przedstawiciele dobrskiej Szkoły wraz ze swoim  Dyrektorem uczestniczyli w 73 rocznicy pacyfikacji łódzkiego getta, połączonej z 75 rocznicą tzw. Wielkiej Szpery. Uroczystości rozpoczęły się na Cmentarzu Żydowskim, gdzie 97-letni Jehuda Widawski, prawdopodobnie ostatni żyjący turkowianin narodowości żydowskiej, odmówił Kadisz. Następnie wszyscy przeszli na stację Radegast, gdzie miały miejsce oficjalne przemówienia. To właśnie z tej stacji 29 sierpnia 1944 r. odjechał ostatni transport do Auschwitz. Przypomniał o tym w swoim wystąpieniu dr Leon Weintraub, dziś  jeden z ostatnich - żyjących jeszcze - Ocalałych. Następnie nawiązał on do obecnej sytuacji w naszym kraju: Coraz częściej na ulicach wielu miast pojawiają się grupy młodzieży ze znakami oraz hasłami przypominające slogany faszystowskie. Tragiczne jest to, że dzieje się tak w państwie, który tak bardzo ucierpiał na skutek wojny. Następnie zaapelował do władz państwowych: Nie pozwólcie zapomnieć o Holocauście! Uczcie o nim młodzież! W podobnym tonie mówiła również Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce. Przypomniała, że walka z rasizmem nie zakończyła się sukcesem i ponownie zaczyna on rozkwitać. W odpowiedzi obecny na ten spontaniczny apel obecny na łódzkiej uroczystości wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin zmuszony był odłożyć przygotowane wcześniej przemówienie i zadeklarować: Państwo polskie ma moralny obowiązek uczyć o Holocauście. Jeśli gdzieś na świecie ta historia będzie zapomniana, my będziemy pamiętać. (…) Już dzisiaj w wielu szkołach młodzież poszukuje swoich korzeni i poznaje lokalną historię. Wszyscy są ciekawi, na ile ministerialne deklaracje będą popierane realnymi działaniami. >> FOTKI <<
UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĘCI NA CMENTARZU ŻYDOWSKIM
"Nowy" cmentarz żydowski powstał przy końcu XIX w. Dokładna data nie jest znana. Obejmował obszar 0,30 ha. Nie był ogrodzony, a jedynie otoczony wałem ziemnym. Wchodziło się do niego przez symboliczną bramę wykonaną z murowanych filarów. Tradycyjnie podzielony był na część męską i żeńską. Ciekawostkę stanowi fakt, iż część nagrobnych macew wykonano nie z tradycyjnego piaskowca, lecz z polnych głazów. Nie wiadomo, ile osób na nim spoczywa. Paweł Janicki ustalił 84 nazwiska. Stanisław Stasiak dołożył dalszych 11. Cmentarz funkcjonował do 20 października 1942 r. Po tej dacie został zniszczony, a macewy wykorzystano do budowy chodników oraz przepustów. Widoczne są jeszcze pozostałości po 3 grobach. Teren został obsadzony lasem. Przez lata wyrzucano na niego śmieci. Wiosną 2017 r. ZS-P w Dobrej wygrał grant ze Stowarzyszenia "Żydowski Instytut Historyczny" w Warszawie. Po uzupełnieniu wkładem własnym oraz dzięki pomocy Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Dobrskiej mogło dojść do wybudowania postumentu i odsłonięcia pamiątkowych tablic. Odsłonięcia w dniu 22 czerwca 2017 r. dokonali: dr Leon Weintraub, burmistrz Andrzej Piątkowski, przedstawiciel Komisji Rabinackiej d/s Cmentarzy w Warszawie Filip Szczepański oraz katecheta Paweł Janicki. Po oficjalnej części na cmentarzu uczniowie oraz zaproszeni goście uczestniczyli w części historyczno-artystycznej, która odbyła się w Hali Sportowej. Przedstawiono na niej historię Żydów dobrskich, a także okolicznościowe wiersze i pieśni żydowskie - część z nich  śpiewano w języku hebrajskim. >> FOTKI <<

UCZNIOWIE GIMNAZJUM W DOBREJ PONOWNIE NA GALI SZKOŁY DIALOGU
Projekt "Szkoła Dialogu" realizowany jest od 2008 r. Przygotowuje go Fundacja Forum Dialogu Między Narodami, zaś jego celem jest poszerzanie wiedzy uczniów na temat tysiącletniej obecności Żydów w Polsce oraz ich wkładu w rozwój kulturalny, społeczny oraz gospodarczy naszego kraju. Każdego roku do programu w całym kraju przystępuje ok. 40 nowych szkół zarówno gimnazjalnych - jak i średnich. Ale tylko nieliczne z nich kontynuują swoje projekty. W tym roku było ich 12 - wśród nich ZS-P z Dobrej. Pierwszy raz tytuł "Szkoły Dialogu" dobrska szkoła uzyskała w roku 2013, kiedy pod kierunkiem p. Ewy Czerwińskiej podjęto działania mające przybliżyć historię lokalnego getta. W następnym roku do p. Ewy dołączył p. Paweł Janicki. W kolejnych latach Szkoła systematyczne zdobywała  zaszczytny tytuł. W dniu 3 marca na warszawską Galę pojechali: Kamila Pawlak, Justyna Gogolewska, Wiktoria Kin, Agnieszka Krysztofowicz. Oczywiście uczniów działających na rzecz przywrócenia pamięci o Żydach dobrskich było więcej - warto tu wspomnieć chociażby o Julii Kropidłowskiej, Tobiaszu Pawlaku czy Jakubie Górskim. Wraz z nimi obecni byli Dyrektor Szkoły p. Marek Milczarek, nauczyciele: p. Ewa Czerwińska i p. Paweł Janicki oraz z-ca burmistrza Dobrej p. Jacek Gajewski.
W tym roku Galę uświetnili swoją obecnością goście zza granicy: Samantha Britt i Esther Pinskier. Samantha Britt  jest amerykańską aktorką i śpiewaczką operową. Wykonała ona trzy utwory: "Du szajnst wi di zun", "Zol noch zajn szabes" oraz arię "Je veux vivre" z opery Romeo i Julia. Esther Pinskier, której towarzyszyli syn, synowa i wnuk, jest Ocalałą z Holokaustu rodowitą warszawianką narodowości żydowskiej - obecnie mieszkającą w Australii. Przyjechała specjalnie na Galę, by osobiście pogratulować jej uczestnikom ich zaangażowania i włożonej pracy w ramach programu "Szkoła Dialogu". Na Galę przybyli również: Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, Ambasador Australii Paul Wojciechowski, Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, naczelny rabin Polski Michael Schudrich, a także przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, oraz Henryk Wujec, przewodniczący Rady Fundacji Forum Dialogu. W poprzednich latach patronat honorowy nad Programem obejmowali kolejni Ministrowie Oświaty. Niestety, w tym roku takiego patronatu zabrakło. Byli natomiast obecni goście z USA i Australii. Podczas krótkich wystąpień padły ważne słowa o szerzeniu się w naszym kraju mowy nienawiści.
Gala Szkoły Dialogu organizowana jest we współpracy z Teatrem Wielkim - Operą Narodową. Program Szkoła Dialogu 2016 oraz Gala Szkoły Dialogu 2016 są współfinansowane z funduszy Friends of the Forum, Conference on Jewish Material Claims Against Germany, Miasta Stołecznego Warszawy oraz Dutch Jewish Humanitarian Fund. Po oficjalnej uroczystości i odebraniu pamiątkowych dyplomów uczennice z Dobrej udali się do Muzeum Żydów Polskich POLIN, gdzie zapoznali się z aktualną ekspozycją. Zwiedzili także Plac Zamkowy oraz Starówkę. >> FOTKI <<
GOŚCIE Z NADRENII W "CZACHULCU"
W poniedziałek - 12 września 2016 r. - cmentarz na terenie byłego getta "Czachulec" odwiedzili goście z Nadrenii.  Dr Leon Weintraub po raz kolejny oprowadzał po terenie byłego Getta "Czachulec" w Gminie Kawęczyn 22 członków niemieckiego  Stowarzyszenia Stanisława Henze Bildung Reise (dosłownie: Podróże kształcące). Skupia ono młodych, wykształco-nych Niemców, którzy jeżdżąc po Polsce i Europie usiłują odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak doszło do tego, że naród niemiecki - który wniósł tyle wkładu w rozwój kultury europejskiej - doprowadził do wybuchu II wojny światowej i odpowiada za taki ogrom zła wyrządzonego innym nacjom - w tym także Żydom. W tym celu za własne pieniądze urządzają "podróże kształcące" i odwiedzają Byłe Obozy Zagłady oraz spotykają się z ostatnimi świadkami tamtych wydarzeń. Inicjatorem tegorocznej podróży był niemiecki kompozytor, pianista, klawiszowiec a zarazem właściciel wytwórni płytowej "Lemongrassmusic" Roland Voss Bracker. Tuż po godzinie 11ej goście przybyli pod tablicę upamiętniającą żydowskich mieszkańców naszego powiatu w Nowym Czachulcu. Dr Weintraub w krótkim wystąpieniu przedstawił historię największego żydowskiego getta wiejskiego w okupowanej Polsce - a następnie pan Marek Milczarek - Dyrektor ZS-P w Dobrej - wraz z Pawłem Janickim udzielali odpowiedzi na padające pytania ze strony obecnych gości na temat historii powstania wspomnianego getta oraz zasad jego funkcjonowania. Pojawiły się także pytania związane ze sposobem odtworzenia nazwisk spoczywających tam Żydów jak również warunków ich życia. Wszyscy byli również pod wrażeniem informacji, iż upamiętnienie getta było oddolną inicjatywą Wójta Gminy Kawęczyn - Jana Nowaka. Następnie wszyscy pojechali do Dobrej, gdzie zwiedzili lapidarium ufundowane przez dr Weintrauba, które znajduje się  na starym cmentarzu żydowskim obok dawnej synagogi. Tam też spotkali się z Burmistrzem Andrzejem Piątkowskim oraz jego zastępcą - Jackiem Gajewskim. Po zakończeniu wizyty na starym cmentarzu żydowskim udali się na obiad do lokalnego lokalu Vega. W jego trakcie Burmistrz Piątkowski podkreślił, jak ważną rolę odgrywa w lokalnym społeczeństwie dobrska Szkoła przywracając swoimi działaniami pamięć o dawnych, żydowskich mieszkańcach miasta. Poprzez wspominanie lokalnej historii uczy w ten sposób również patriotyzmu oraz religijnej i kulturowej tolerancji. Następnym punktem programu był wyjazd do Byłego Obozu Zagłady w Chełmnie n/Nerem. Spotkanie dr Weintrauba z Dyrektorem i pracownikami Szkoły jest kontynuacją projektu Szkoła Dialogu, w którym dobrska Szkoła od lat bierze udział. >> FOTKI <<
UCZNIOWIE GIMNAZJUM W DOBREJ NA GALI SZKOŁY DIALOGU
Tegoroczna Gala "Szkoła Dialogu" była wielkim wydarzeniem wieńczącym ubiegłoroczny projekt edukacyjny na temat historii i kultury polskich Żydów. Uroczysta Gala odbyła się 8 marca 2016 r. w godz. 12.00 - 14.30 w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Patronat honorowy nad Programem objęła Minister Oświaty - p. Anna Zalewska.
W roku 2015 program Szkoły Dialogu realizowano w 46 szkołach w całej Polsce. Łącznie od 2008 roku program został zrealizowany w ponad 250 szkołach z około 165 miejscowości. Na tegoroczną Galę do Opery Narodowej przyjechało ponad 1000 osób z całej Polski. Oprócz uczniów obecni byli przedstawiciele władz państwowych, korpusu dyplomatycznego oraz ludzie świata nauki i kultury. Organizatorzy pokazali, że praca uczestników Projektu jest ważna dla wszystkich. Program jest prowadzony głównie w małych miejscowościach w całej Polsce, które przed wojną były w dużym stopniu zamieszkane przez społeczność żydowską. Takie miasteczka  zwano sztetlami. Efektem programu Szkoła Dialogu jest mnóstwo różnych inicjatyw organizowanych przez uczniów oraz ich opiekunów. Powstają blogi, filmy, foldery turystyczne, wystawy, piosenki, tablice pamiątkowe, a nawet gry komputerowe. Uczniowie angażują mieszkańców swoich społeczności, włączając ich w swoje działania. W czasie Gali autorzy najlepszych projektów są nagradzani. Szkoła w Dobrej tytuł Szkoły Dialogu uzyskała już trzeci raz. W tym roku uczniów reprezentowały gimnazjalistki: Daria Dygas, Katarzyna Sikorska, Kinga Janiak, Julia Gebler, Julia Śmigielska, Natalia Stefaniak, Kinga Jesionek. Z uczniami oprócz Dyrektora Szkoły p. Marka Milczarka, pojechali także animatorzy: Ewa Czerwińska - dzięki której dobrska Szkoła przystąpiła do Programu oraz Paweł Janicki. Warszawską uroczystość rozpoczął Waldemar Dąbrowski - Dyrektor Teatru Wielkieg, oraz Andrzej Folwarczny - Prezes Forum Dialogu.  Po krótkim powitaniu Zuzanna Radzik oraz Jakub Petelewicz - Dyrektor ds. Edukacyjnych Forum Dialogu, przedstawili zgromadzonym tegoroczne osiągnięcia Programu, a następnie wręczono nagrody i dyplomy najlepszym Szkołom. Po przywitaniu nastąpiły przemówienia Gości honorowych. Ambasador Izraela - p. Anny Azari powiedziała: Bardzo się cieszę, że mogę brać udział w tegorocznej Gali - bo bardzo doceniam waszą pracę. To ważne dla młodzieży, żeby znała historię naszych miast i uczyła się o ich wielokulturowości przed II wojną światową. Z kolei Naczelny Rabin Polski, Michael Schudrich powiedział: To jest sztuka, kiedy człowiek ma pomysł! Kiedy ma dobry pomysł i mówi sam sobie - to będzie dobre! Pomysł na "Szkołę Dialogu" był właśnie takim dobrym pomysłem. (…) Wy - zgromadzeni dzisiaj na tej Sali - jesteście Polakami najlepszego sortu! Oprócz wymienionych wystąpili również wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak i wielu innych. ZS-P w Dobrej w tym roku należy do 15 Szkół na terenie kraju, które uzyskały zaszczytny tytuł "Szkoły Dialogu" kolejny raz. To stawia Dobrę w czołówce najbardziej kreatywnych Szkół w Polsce. Po raz kolejny okazało się, że prowincjonalność może być czynnikiem mobilizującym do wzmożonej pracy, a Dobra śmiało może konkurować z takimi miejscowościami jak Kraków, Poznań czy Warszawa. >> FOTKI <<
WARSZTATY W RAVENSRŰCK
31 października 2015 r. wróciły do rodzinnych domów dobrskie gimnazjalistki, które przebywały na kilkudniowych warsztatach odbywających się na terenie byłego obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. Polsko-niemieckie warsztaty pod nazwą Helfen erlaubt !? (czyli Pomoc dozwolona!?) odbywają się w obecnej formie już od 3 lat. Stanowią one część projektu Odzyskać z niepamięci - KL Ravensbrück. Corocznie uczestniczy w nich grupa kilkudziesięciu uczniów szkół gimnazjalnych i średnich z całego kraju - zazwyczaj nie więcej niż 30 osób. Dlatego fakt przyjęcia aż 4 dobrskich uczennic (Kinga Janiak, Julia Gebler, Julia Śmigielska, Kinga Jesionek) jest dla Szkoły wielkim sukcesem.
Już podczas rozpoczęcia roku szkolnego pięcioro uczniów z naszego gimnazjum zostało poinformowanych o możliwości wyjazdu do Ravensbruck. Zawdzięczamy to naszej wcześniejszej pracy przy projektach o tematyce żydowskiej oraz temu, że nasza Szkoła dwukrotnie uzyskała tytuł "Szkoły Dialogu". Wyjazd idealnie wpisywał się w to, co robiłyśmy wcześniej. W pewnym stopniu była to nagroda. Dostałyśmy też czas do namysłu oraz ankiety do wypełnienia. Jedna z nas niestety zrezygnowała z wyjazdu, pozostałe dziewczyny wraz ze mną potwierdziły swój udział w workcampie. Oczywiście konieczna była wstępna rozmowa z rodzicami. To od nich ostatecznie zależał nasz wyjazd. Ostatecznie wyrazili zgodę. Okazali nam tym samym spore zaufanie. Od tego czasu, aż do momentu wyjazdu dostawaliśmy od organizatorów maile z dodatkowymi informacjami. Zgodnie z planem 24 października jeden z rodziców - pan Gebler - zawiózł nas do Słubic. Stamtąd autobusem dostaliśmy się do Ravensbruck. Z Polski pojechało łącznie 26 osób - w większości byli to uczniowie szkół średnich. Natomiast co do liczby osób z Niemiec nie jesteśmy przekonane, na pewno było ich trochę mniej. Nasz program spotkań był bardzo urozmaicony. Organizatorzy przygotowali dla nas wiele niespodzianek. Zostaliśmy podzieleni na cztery warsztaty: rap, film, sitodruk i czarno na białym. Na warsztatach mogliśmy lepiej się poznać i nauczyć się czegoś nowego. Mieliśmy także zaszczyt sprzątania byłego obozu na terenie niedostępnym dla zwiedzających. Wielką niespodzianką była wizyta dwóch pań, które przeżyły obóz. Opowiadały nam o swoich przeżyciach. W przedostatnim dniu zwiedzałyśmy Berlin. Sądzimy, że na zawsze zapamiętamy spotkanie z byłymi więźniarkami obozu. Ich opowieści byłe pełne emocji i wzruszeń. Obie panie przybliżyły nam życie codzienne w obozie, towarzyszący im ból i poczucie niepewności jutra. Przecież żadna z więzionych tam kobiet nie wiedziała, czy przeżyje następny dzień. Atmosfery tego nie odda żadna książka. Byli to żywi ludzie, a ich opowiadanie było bardzo emocjonalne. Sam obóz zrobił wrażenie. Był to największy tego typu obóz na terenie Niemiec. Widzieliśmy ogromny walec służący do miażdzenia na pył ludzkich kości z krematorium. (…). Na kobietach robiono tu potworne eksperymenty medyczne. Odcinano im kończyny, wstrzykiwano w mięsnie bakterie, łamano kości … Przeszło przez niego ponad 130 tyś. więźniów - w większości kobiet. A przecież były jeszcze podobozy … My bardzo mało słyszymy o tego typu miejscach. Jeśli już się mówi - to zazwyczaj nagłaśnia się jedynie Oświęcim. Pobyt w takim miejscu to ogromne przeżycie! >> FOTKI <<
Zdjęcia: Yannic Winkler
ŚWIĘTO CHANUKI CZYLI CUD ŚWIATŁA
Chanuka jest świętem, podczas którego celebrujemy wolność religijną. Przypomina nam o tym, że każdy człowiek ma prawo do praktykowania swojej religii, zgodnie ze swoją tradycją - powiedział rabin Michael Schudrich, naczelny rabin Polski. Wspomniane święto jest to upamiętnienie zwycięstwa Machabeuszy w 165 p.n.e. nad wojskami Antiocha IV Epifanesa, który zabronił Żydom praktyk religijnych: obrzezania, liturgii świątynnej, obchodzenia szabatu i studiowania Tory. Grecko-syryjskie wojska Antiocha zbezcześciły Świątynię Jerozolimską. Legenda podaje, że Machabeusze oczyścili i ponownie wyświęcili ołtarz świątynny, a jedyny ocalały pojemnik z rytualnie czystą oliwą, który powinien się wypalić w ciągu jednego dnia - wystarczył do utrzymania światła w menorze przez osiem dni. Dlatego na pamiątkę tego cudu Żydzi przez osiem dni zapalają kolejne światła w specjalnym świeczniku chanukowym zwanym chanukiją. Jak świętować Chanukę? Jak musi wyglądać chanukowy świecznik i jak go prawidłowo zapalić? Na te oraz wiele innych pytań można było usłyszeć odpowiedź w Muzeum Byłego Obozu Zagłady w Chełmnie n/Nerem we wtorek, w dniu 8 grudnia. W Muzeum zorganizowano spotkanie z przedstawicielami Gminy Żydowskiej z Łodzi. Przyjechali z niej członkowie Zarządu - państwo Śniadkiewiczowie. Zaproszeni zostali także przedstawiciele Szkół Dialogu, wśród których byli także nauczyciele z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z Dobrej. Nauczycieli reprezentowali Ewa Czerwińska i Paweł Janicki, natomiast uczniów klas gimnazjalnych zaangażowanych w Projekt - Julia Śmigielska z klasy 3 Gimnazjum. Spotkanie poprzedziło zwiedzanie Obozu z przewodnikiem - p. Zdzisławem Lorkiem - które trwało około godziny. Po złożeniu kwiatów i odśpiewaniu modlitwy Kel male rachamim (Boże pełen miłosierdzia, który mieszkasz na wysokościach, znajdź właściwy odpoczynek pod skrzydłami Twojej Obecności, na poziomach świętości i czystości, świecących jak blask sklepienia niebieskiego, dla duszy syna który odszedł do swojego świata …) w intencji zamordowanych w Obozie Żydów, tuż po godz. 10ej zaproszeni goście zasiedli w kameralnym gronie wraz z Gośćmi. Zapoznali się z historią Święta Chanuki oraz obejrzeli zabytkową, XIX wieczną Torę. Mogli też w przyjacielskiej atmosferze usłyszeć odpowiedzi na dręczące ich pytania oraz skosztować koszernych potraw kuchni żydowskiej, przywiezionych przez państwa Śniadkiewiczów. Dla większości obecnych na sali była to pierwsza możliwość spotkania się z koszernością i posmakowania kuchni żydowskiej. Po spotkaniu dobrscy nauczyciele udali się do oddalonego o 4 km Lasu Rzuchowskiego, gdzie zwiedzili miejsce spoczynku 250 tyś. Żydów - w tym także mieszkańców Dobrej. >> FOTKI <<
NAGRODA IM. SENDLEROWEJ
W tym roku zakończyła się 9 edycja nominacji do Nagrody pod hasłem "Za naprawianie świata". Do grona dotychczasowych laureatów należą: Janusz Makuch, dyrektor Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, Jan Kulczyk, Jan Jagielski - archiwista Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma, oraz były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Nagrodę otrzymują także nauczyciele. Spośród pedagogów z całego kraju wybrano 10, którzy pretendowali do jej otrzymania. Jednym z nominowanych był nauczyciel z ZS-P w Dobrej, nauczyciel religii - Paweł Janicki. Katecheta w środowisku lokalnym znany jest za działania na rzecz przywrócenia pamięci o getcie "Czachulec" w Nowym Czachulcu, w gminie Kawęczyn, a także z publikacji o  Żydach z Dobrej. Uroczystość odbyła się w piątek, 23 października w Muzeum Żydów Polskich POLIN o godzinie 11ej. Na początku uroczystości uczestnicy mogli wysłuchać krótkiego koncertu w wykonaniu żydowskiej piosenkarki Leny Piękniewskiej. Następnie w krótkich wystąpieniach nauczycielom podziękowali Wiceprezeska Fundacji CEO, pani Alicja Pacewicz, Dyrektor Muzeum POLIN, prof. Dariusz Stola oraz Minister Edukacji Narodowej - Joanna Kluzik-Rostkowska. Po wręczeniu nagród nominowani przedstawiali publiczności swoje działania. Paweł Janicki omówił oczywiście wyniki swoich badań na temat getta w Czachulcu. Wspomniał, że ostatnio byli tam nauczyciele z Niemiec, którzy starali się zrozumieć, jak ich dziadkowie mogli doprowadzić do wojny i tak wielkich zbrodni. Po części oficjalnej odbyło się kameralne spotkanie nominowanych, podczas którego wymieniali swoje doświadczenia. Z naszym nominowanym w uroczystości brał udział Dyrektor  ZS-P w Dobrej, pan Marek Milczarek. Uczestnicy spotkania mogli także zwiedzić Muzeum POLIN, gdzie zapoznali się z najnowszą ekspozycją. >> FOTKI <<
Zdjęcia: Dominik Cudny, CEO-Warszawa
NIEMIECCY NAUCZYCIELE W DOBREJ
14 września 2015 r. nasze miasto odwiedził dr Leon Weintraub ze Sztokholmu, który w tym roku był przewodnikiem 20-osobowej grupy nauczycieli z Niemiec. Wszyscy należą do obywatelskiego Stowarzyszenia "Podróże kształcące" i pochodzą z miasta Kassel, które jest  trzecim co do wielkości - po Frankfurcie nad Menem i Wiesbaden - miastem Hesji. Stowarzyszenie ma na celu zrozumienie, jak to było możliwe, że naród niemiecki - przy całym swoim wkładzie w rozwój kultury europejskiej i światowej - dał się tak zmanipulować przez Hitlera, że  doprowadził nie tylko do wybuchu II wojny światowej, ale i moralnie odpowiada za unicestwienie prawie całego narodu żydowskiego. W tym celu zwiedzają obozy koncentracyjne na terenie Polski i Niemiec i uczestniczą w lekcjach studyjnych. Chociaż głównym celem wycieczki było zwiedzanie Obozu Zagłady w Chełmnie n/Nerem, to po przyjeździe do Dobrej wszyscy udali się na teren dawnego getta "Czachulec", gdzie pod tablicą z nazwiskami ofiar złożono symboliczne kamienie przypominające o tym, że żywi zawsze będą pamiętać o zmarłych. Podczas skromnej uroczystości obecny był Dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dobrej Marek Milczarek, nauczyciel religii Paweł Janicki, Wójt Gminy Kawęczyn Jan Nowak, a także pani dr Łucja Pawlicka-Nowak z Muzeum w Koninie oraz Zdzisław Lorek - przewodnik z Muzeum Zagłady w Chełmnie n/Nerem. Goście z wielkim zainteresowaniem wysłuchali historii getta przedstawionej przez dr Pawlicką. Po powrocie z Czachulca goście udali się na cmentarz żydowski w Dobrej, gdzie powitał ich Burmistrz Andrzej Piątkowski, wiceburmistrz Jacek Gajewski oraz przedstawiciele Urzędu Miasta. Dr Weintraub przedstawił zgromadzonym nie tylko historię cmentarza, ale także dzieje budowy i odsłonięcia lapidarium ku czci i pamięci spoczywających tam Żydów - którego zresztą sam był fundatorem. Burmistrz miasta w trakcie krótkiego przemówienia podziękował Gościom za przybycie i przypomniał, że od 10 lat tego typu spotkania odbywają się regularnie każdego roku. Pani dr Łucja Pawlicka-Nowak ofiarowała z kolei dr Weintraubowi swoją ostatnią książkę na temat działalności Obozu Zagłady w Chełmnie n/Nerem. Nasz Gość odwiedził także dobrski Zespół Szkolno-Przedszkolny, a podczas krótkiej rozmowy z Dyrektorem omówił dalsze plany pracy dobrskiej placówki w przywracaniu historycznej świadomości o wielokulturowości miasta w okresie międzywojennym oraz dziedzictwa kulturowego mieszkających w nim Żydów. Pogratulował również Dyrektorowi zdobycia w minionym roku szkolnym zaszczytnego tytułu "Szkoły Dialogu", który to Szkoła uzyskała już dwukrotnie. Pan Marek Milczarek przekazał także  swojemu rozmówcy opracowania projektów gimnazjalnych klas drugich, które poruszają temat Żydów dobrskich - wręczył również album o tematyce żydowskiej wydany przez Szkołę. Zawiera on całokształt jej osiągnięć podczas uczestnictwa w projekcie "Szkoła Dialogu" wraz z archiwalną dokumentacją fotograficzną z okresu okupacji. Dokumentacja przedstawia oczywiście przede wszystkim historię miasta Dobra i zamieszkujących w niej mieszkańców narodowości żydowskiej. >> FOTKI <<
PAMIĘTAMY O ROCZNICY WYBUCHU POWSTANIA W GETCIE WARSZAWSKIM
19 kwietnia 2015 r. na ulicach Warszawy i innych miast w Polsce i za granicą wolontariusze rozdawali papierowe żonkile - symbol pamięci o bohaterach powstania w getcie żydowskim w Warszawie, które miało miejsce w 1943 r. Powstanie trwało miesiąc - do połowy maja. W getcie znajdowało się wówczas jedynie 50-70 tyś. Żydów. Pozostali zostali wcześniej wywiezieni do Treblinki. Heroizm powstańców upamiętnia odsłonięty 16 kwietnia 1946 r. Pomnik Bohaterów Getta. Ostatni dowódca powstania, Marek Edelman, każdego roku otrzymywał od nieznanego ofiarodawcy bukiet żonkili. 19 kwietnia składał pod Pomnikiem Bohaterów Getta.

Uczniowie z Dobrej przyłączyli się do akcji pamięci i w porozumieniu z dyrekcją, nauczycielami i rodzicami przygotowywali papierowe żonkile i rozdawali je w swojej miejscowości. Dodatkowo szkoła otrzymała specjalny scenariusz lekcji historii "Dymy nad gettem" - Polacy wobec walki Żydów w getcie warszawskim. Do akcji przystąpili uczniowie 2 klas gimnazjalnych. Koordynatorem został p. Paweł Janicki. Pomagała mu p. Magdalena Gonczarewicz z Centrum Kultury w Dobrej. Pod jej okiem na zajęciach kółka plastycznego przygotowano wszystkie kwiaty. Zajęły się tym uczennice 2 klas gimnazjalnych: Aleksandra Raźniewska, Marta Śmigielska, Weronika Olas i Katarzyna Sikorska. Z kolei pan Paweł zadbał o przybliżenie tematyki holocaustu oraz kultury żydowskiej. Wolontariuszami zostały uczennice: Katarzyna Sikorska, Daria Dygas i Natalia Stefaniak. Wolontariusze żonkile przypinali tym mieszkańcom Dobrej, których spotykali na ulicach miasta. Wraz z kwiatkiem jednocześnie wręczali krótki folder z informacją o idei akcji. Okazało się, że większość Dobrzan nie kryła swojego zaskoczenia, gdyż o projekcie usłyszała pierwszy raz. Największe zadowolenie po otrzymaniu papierowego żonkila widać było na twarzach najstarszych Dobrzan - tych, którzy pamiętali czas okupacji oraz swoich żydowskich sąsiadów. Wielu z nich mówiło wówczas: U nas w Dobrej też byli Żydzi. Ale wszyscy zginęli. Jeden z Dobrzan opowiadał: Jak byłem mały, to miałem kolegę Żyda. Razem na podwórku się bawiliśmy. Ale potem Niemcy do obozu go wywieźli i zabili. >> FOTKI <<
70. ROCZNICA LIKWIDACJI OBOZU ZAGŁADY W CHEŁMNIE n/NEREM
Obóz zaczął swoją działalność w grudniu 1941 r. Ostatecznie został zniszczony 17 stycznia 1945 r. Zginęło w nim 80% Żydów z naszego powiatu. Uroczystość rocznicy jego likwidacji rozpoczęła się o godzinie 11.00 powitaniem przybyłych gości przez Dyrektora Placówki dr Piotra Wąsowicza. Wśród zaproszonych byli przedstawicie lokalnego Samorządu, Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu oraz członkowie Żydowskich Gmin Wyznaniowych z Łodzi oraz Poznania. Następnym punktem programu były okolicznościowe wystąpienia Adama Sitarka z IPN w Łodzi, Izabeli Terela ze Stacji Rodegast - Oddziału Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi oraz Andrzeja Grzegorczyka z Chełmna. Tuż po godzinie 12.00 nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy zatytułowanej "Odezwa do naszego przyszłego narodu". Wśród zaproszonych gości znaleźli się także przedstawiciele Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z Dobrej. Naszą Szkołę reprezentował Paweł Janicki. Wspomniane zaproszenie było wynikiem trzyletniej pracy naszych uczniów oraz nauczycieli na rzecz przybliżania przedwojennej historii dobrskich Żydów: Dobrska szkoła od 3 lat stara się przybliżyć historię lokalnej społeczności żydowskiej. W naszym mieście w 1939 r. 50% mieszkańców stanowili Żydzi. Mieszkało ich wówczas około 1000. Teraz liczba Dobrzan spadła do 1650. Zestawiając te dwie liczby uświadamiamy sobie, jak wielką stratę naszemu narodowi przyniósł holocaust. Pomimo upływu 70 lat od zakończenia II wojny światowej, nadal nie udało się nam odbudować pierwotnej liczby mieszkańców miasta. W naszej działalności próbujemy to zarówno naszym uczniom - jak i mieszkańcom gminy i miasta. Nasi nauczyciele mają wiele pomysłów na dalsze działania w nadchodzących latach. Niestety, wszystko wiąże się z brakiem środków materialnych. Same dobre chęci nie wystarczą. Zaproszenie na tak ważną w skali całego województwa wielkopolskiego uroczystość, jest dla nas niewątpliwie ważnym wyróżnieniem. Jest to ukoronowanie naszego uczestnictwa w ogólnopolskim projekcje "Szkoła Dialogu". Cieszymy się, że nasi uczniowie coraz bardziej interesują się tym tematem. Dostrzegają, że Polska była krajem wielokulturowym - i ponownie takim się staje.
Pomimo, że hitlerowscy zbrodniarze starali się ukryć fakt istnienia Obozu - powszechnie było wiadomo, co tam się działo. Najstarsi mieszkańcy Turku do dziś opowiadają: Jak ich wieźli, to żeśmy truchleli - bo wiedzieliśmy już o Chełmnie od żandarmów. Niemcy przy kieliszku wódki wszystko mówili. Nie mówili publicznie, ale zaufanym Polakom mówili. Wśród nich też wielu było takich, że dla nich to wszystko też było okropnością. Czasem jak był wschodni wiatr i ładny dzień, to czuć było smród spalonych ciał. Obóz przestał istnieć 18 stycznia 1945 r. Wcześniej, w nocy z 17 na 18 stycznia dokonano ostatnich egzekucji. Więźniów zabijano strzałami w tył głowy. Kiedy na ten widok pozostali zamknięci więźniowie w desperacji podnieśli bunt i zabili 2 Niemców - pomieszczenie, w którym przebywali zostało podpalone. Obóz przeżyło prawdopodobnie 5 osób. Ostatnie 2 podczas jego likwidacji, kiedy to ostatnich 4 więźniów miało być zamordowanych strzałem w potylicę. Wyprowadzano ich piątkami. Kiedy pozostali więźniowie usłyszeli strzały - podnieśli bunt i zamordowali dwóch strażników. Spichlerz, w którym przebywali więźniowie został podpalony. Pomimo odniesionych ran masakrę przeżyli Szymon Srebrnik i Mordka Żurawski. >> FOTKI <<
UCZNIOWIE NA GALI "FORUM DIALOGU" W WARSZAWIE
09 stycznia 2015 r. w Teatrze Wielkim w Warszawie odbyła się kolejna Gala FORUM DIALOGU. "Forum Dialogu" to organizacja zajmująca się działalnością na rzecz zbliżenia między Polakami a Żydami na całym świecie, edukacją na rzecz wzajemnej tolerancji i eliminacji z naszego życia antysemityzmu.
Jednym z jej działań jest program Szkoła Dialogu, istniejący od 2008 r. Zajmuje się on edukacją młodzieży i przybliża przedwojenną historię Żydów polskich. Wśród zaproszonych szkół byli także przedstawiciele Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dobrej. Szkołę reprezentowali: dyrektor Marek Milczarek, nauczyciele-koordynatorzy: Ewa Czerwińska i Paweł Janicki, przedstawiciel samorządu - wiceburmistrz Dobrej Jacek Gajewski oraz uczniowie klas 2 i 3 gimnazjum: Daria Dygas, Agata Kurek, Sylwia Pajor, Bartłomiej Sławik, Natalia Stefaniak, Weronika Stasiak, Julia Śmigielska, Katarzyna Sikorska. Łącznie w tegorocznej Gali uczestniczyło 41 szkół z całej Polski. Punktualnie o godzinie 12.00 wszystkich zgromadzonych gości powitali: Dyrektor Teatru Wielkiego Waldemar Dąbrowski oraz Prezes Fundacji Dialogu Andrzej Folwarczny. Następnym punktem programu było przemówienie Gości Honorowych, którymi byli m.in. Ministrowie Michał Boni i Małgorzata Kidawa-Błońska, Przewodniczący Związków Wyznaniowych Gmin Żydowskich Piotr Kadlčik, Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara, Doradca Prezydenta RP ds. społecznych Henryk Wujec i wielu innych. Warto przytoczyć tu fragment wypowiedzi Bogdana Borusewicza: Wasza tu obecność pokazuje, że stosunek Was wszystkich - także młodzieży - pokazuje, że stosunek do tego świata, który już nie istnieje, który trzeba odtwarzać na podstawie zabytków materialnych, budynków i świadomości ludzi, którzy pamiętają ten świat - zmienia się. To jest bardzo ważne ze względów historycznych, ale także dlatego że buduje zrozumienie innych kultur, innych ludzi i religii. Buduje też Polskę. Henryk Wujec dodał kolejne ważne zdanie: Projekt "Szkoła Dialogu" przypomina nam, że odkrywanie historii jest ważne dla naszej tożsamości - zwłaszcza dla tożsamości młodego pokolenia. Bez zrozumienia historii i swoich korzeni nie można być człowiekiem, nie można wiedzieć dokładnie kim się jest.
Po tej części organizatorzy przystąpili do 20-minutowej prezentacji osiągnięć tegorocznego Projektu i wręczono nagrody za wyróżniające się Projekty. Wyróżniono także 16 szkół, które kontynuowały swoje Projekty w kolejnych latach. Właśnie wśród takich szkół znalazł się Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dobrej. Wyróżnienie odebrali uczniowie: Sylwia Pajor, Katarzyna Sikorska i Bartłomiej Sławik. Oprócz dyplomu szkoła otrzymała także pakiet filmów o tematyce żydowskiej. Dobrska szkoła już trzeci rok stara się przybliżyć mieszkańcom miasteczka historię lokalnej społeczności żydowskiej sprzed 1939 r. Uczniom udało się odtworzyć strukturę miasteczka, czyli poznać nie tylko nazwiska ludności żydowskiej, ale poznać jej wykonywane zawody oraz adresy domów, w którym mieszkali.
Po zakończeniu Gali chętni mogli zwiedzić Muzeum Żydów Polskich POLIN. Zwiedzających przywitał osobiście dyrektor Muzeum - prof. Dariusz Stola, który w krótkim wystąpieniu przybliżył jego ideę. Podczas dwugodzinnego zwiedzania uczniowie zaznajomili się z najnowocześniejszą w naszym kraju ekspozycją multimedialną, wzorowaną na jerozolimskim Muzeum Yad Vashem. Muzeum jest pierwszą w naszym kraju publiczno-prywatną instytucją tworzoną wspólnie przez rząd, samorząd lokalny i organizację pozarządową. Obecnie można w nim obejrzeć wystawę poświęconą 1000 lat pobytu Żydów na ziemiach polskich.
Po zakończeniu zwiedzania Muzeum uczniowie udali się na Stare Miasto, gdzie mogli podziwiać iluminację Traktu Królewskiego, Placu Zamkowego oraz Pałacu Prezydenta RP. >> FOTKI <<
WYCIECZKA DO CHEŁMNA
28 listopada 2014 r. uczniowie klas gimnazjalnych uczestniczyli w wycieczce oraz lekcji muzealnej w niemieckim Obozie Zagłady w Chełmnie n/Nerem. W wyciecze zorganizowanej przez p. Iwonę Krawczyk - wychowawczynię klasy 3 gimnazjum oraz p. Pawła Janickiego, a także przy współudziale szkolnego pedagoga - p. Jolanty Janickiej, uczestniczyło w sumie 49 uczniów. Uczniowie Szkoły, która w 2012 r. otrzymała zaszczytny tytuł "Szkoły Dialogu", mogli zapoznać się z historią powstania jednego z pierwszych obozów zagłady na ziemiach polskich, utworzonego przez hitlerowców 8 grudnia 1941 r. Po zapoznaniu się z ogólną historią obozu przedstawioną przez kustosza Muzeum, p. Zdzisława Lorka, obejrzeli stałą wystawę w Spichlerzu, a następnie udali się na polanę do oddalonego o 4 km Lasu Rzuchowskiego, na której zamordowano ok. 350 tys. ludzi. Było to główne miejsce zagłady ludzi z Kraju Warty, a także z pobliskiego Getta w Łodzi. To tu transportując więźniów z Chełmna wykorzystywano 3 samochody gazowe. W ciągu zaledwie jednego dnia potrafiły one uśmiercić do 1000 ludzi. Od przyjazdu Żydów do Chełmna do chwili śmierci mijała zazwyczaj jedna godzina. Także w Chełmnie ówczesny komendant Oświęcimia - Rudolf Höss - uczył się, w jaki sposób szybko i sprawnie pozbywać się ciał tysięcy ofiar w sposób niepozostawiający śladu. To po doświadczeniach Chełmna w Auschwitz powstały piece krematoryjne. Uczniowie byli pod wrażeniem obszaru zajmowanego przez obóz, a także faktu przeżycia spośród tak wielkiej liczby Żydów zaledwie 8 osób. Jeden z obecnych na wycieczce uczniów, oglądając zarysy zbiorowych mogił, powiedział: Aż ciepło w nogi mi się zrobiło, kiedy dowiedziałem się, że spaceruję po tylu tysiącach grobów! Duże wrażenie na uczniach zrobiła także informacja, że Niemcy zamówili specjalny młyn kulowy do mielenia kości spalonych ludzi, a powstała w ten sposób mączka była paczkowana i sprzedawana jako nawóz ogrodniczy, m.in. w Poznaniu. Wycieczka do Chełmna była jedną z wielu akcji, które organizuje ZS-P w Dobrej w ramach uczestnictwa w programie "Szkoła Dialogu". Wycieczka jest tym bardziej godna uwagi, że w podręcznikach do nauki historii bardzo mało mówi się o obozie w Chełmnie. Tymczasem jest to najbliższy obóz zagłady, oddalony od Dobrej o zaledwie 45 km. Starsi mieszkańcy Turku do dziś wspominają, że przy dobrym wietrze, w mieście czuć było smród palonych ludzi. Wspomniany odór czuć było tym bardziej w pobliskim Kole. Czarny dym palonych ciał widoczny był z odległości dochodzącej do 20 km. Dla uczniów wyjazd był tym bardziej ważny, iż mogli zobaczyć miejsce, w którym zginęła praktycznie połowa mieszkańców miasta Dobra. Połowa - ponieważ w roku 1939 aż 50% mieszkańców było narodowości żydowskiej. >> FOTKI <<
HISTORIA ŻYDÓW W DOBREJ
Początki osadnictwa Żydów w Dobrej sięgają roku 1521. Pisze obszernie o tym Pan Stanisław Stasiak w swojej monografii miasta z 1992 r. Warto jednak nadmienić, że właśnie Żydzi z Dobrej po pożarze miasta w 1789 r. przybyli do Turku. Było ich prawdopodobnie około 30. Z tureckiej gminy żydowskiej wywodził swoje korzenie Henryk Henoch Glicenstein (1870-1942) - światowej sławy malarz oraz rzeźbiarz. Jego przodkowie ze strony ojca byli mieszkańcami Dobrej. W zapiskach miasta figurują już od roku 1826 jako drobni kupcy oraz kramarze. Dziadkowie artysty byli już ludźmi bogatymi i powszechnie szanowanymi. Zajmowali się handlem zbożem, drewnem i wełną nie tylko na terenach Polski - ale i Niemiec. Szeroko o przedwojennych dobrzaninach wyznania mojżeszowego pisze w swoim kalendarzu ksiądz Roman Kmiecik. To dzięki niemu wiemy, że w 1926r. było ich w mieście 1350 (w tym 714 kobiet). Stanowiło to wówczas 56% ogólnej ludności (Stanisław Stasiak w swojej monografii Dobrej myli się podając liczbę 45%).

Wielu z nich wchodziło w skład Rady Miasta. Byli to m.in. Sine Szkop, Mendel Sieradzki, Hersz Cytner, Salomon Witkowski, Josek Weinstain, Dawid Justman. Wielu dobrskich Żydów zajmowało się rzemiosłem. Był więc szklarz, modystka, cukiernik, piekarz, olejnik, fryzjer, introligator, 32 krawców, 3 blacharzy, 6 szewców, prawdopodobnie 2 kołodziejów, 3 stolarzy, 4 czapników, 5 piekarzy oraz 7 rzeźników (jeden z nich zajmował się rytualnym ubojem zwierząt) i co najmniej 19 kupców. Rabinem był Isachar Beer (ur. 18.03.1878). Powszechnie uważany był za najwybitniejszego znawcę Tory w powiecie.
Głównym zajęciem pozostałych Żydów był handel. Prowadzili sklepy - ale także zajmowali się handlem zwierzętami. Był on tak rozpowszechniony, że okoliczna ludność polska nazywała ironicznie miasteczko "kozim rynkiem" lub "kozim miastem". Masowy handel umożliwiały cotygodniowe targi odbywające się w środy oraz w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca. Dzieci żydowskie - podobnie jak ich polscy rówieśnicy - uczęszczały do Szkoły Powszechnej. W 1928 r. było ich 177. Niestety, nie obywało się bez szykan. Były częste i dotkliwe - w szkole nie było także ani jednego żydowskiego nauczyciela. W czerwcu 1937 r. doszło do ostrego wystąpienia przeciwko Żydom. Miejscowe antysemickie bojówki zdemolowały żydowskie sklepy. Później Żydzi często byli bici w biały dzień. W tej sytuacji część z nich zaczęła opuszczać Dobrę. Do roku 1939 liczba Żydów spadła do około 900. Wyjechały z miasta 364 osoby. (Migracje były wówczas bardzo duże. Wielu wyjechało - ale na ich miejsca pojawiali się nowi - głównie z Warty i Kalisza, ale byli także Żydzi z Łodzi, Konina, Koźminka i innych miejscowości). Głównie do Łodzi (118) i Kalisza (137). Dwojra Sommer, Sumer Zommer oraz Jozef Jakubowicz wyemigrowali do Palestyny. Z wybuchem wojny kilka żydowskich rodzin próbowała uciekać na tereny wschodnie, które później dostały się pod okupację sowiecką. Zmuszone były jednak do powrotu do Dobrej. W miasteczku Niemcy pojawili się 10 września. Zajęli je bez walki. Beniamin Jakubowicz w swojej książce "Dentysta z Auschwitz" wspomina, iż w drugim dniu okupacji wybrano losowo i powieszono 10 mieszkańców. Reszta mieszkańców zmuszona była do oglądania egzekucji. Celem mordu było stłumienie ewentualnego oporu mieszkańców. Niestety, nie udało się znaleźć potwierdzenia tej informacji. W grudniu podczas święta Chanuki Niemcy podpalili synagogę oraz dwa sąsiednie domy modlitwy. W tym miejscu warto nadmienić, iż wspomniana synagoga należała do jednej z piękniejszych w okolicznych gminach. Jej sufit zdobiły malowidła z motywami chasydzkimi. Niemcy zniszczyli także zwoje Tory. W ramach represji ograniczono liczbę członków bractwa pogrzebowego z 10 do 6.
Żydom zabroniono także pojawiać się na ulicach między godziną 19.00 a 8.00. Kilku z nich, którzy nie przestrzegali godziny policyjnej - zostało rozstrzelanych. Wkrótce wszyscy Żydzi powyżej 6 roku życia musieli nosić gwiazdę Dawida. Zostały skonfiskowane kosztowności, zablokowano konta bankowe - a mężczyznom obcinano (lub opalano) brody. Żydom nie wolno było także chodzić nielicznymi chodnikami. Mogli przemieszczać się jedynie rynsztokami. Na każde wezwanie niemieckiego żołnierza musieli natychmiast zbliżyć się na odległość 2 metrów, zdjąć czapkę i pokornie schylić głowę. Wiosną 1940 roku Żydzi musieli opuścić swoje domy. Mogli zabrać ze sobą jedynie bagaż podręczny. Część z wysiedlonych umieszczono w budynku dawnej szkoły. Opuszczone domy zajęli lokalni Volksdeutsche. Żydzi zmuszani byli do prac w żwirowni oraz przy budowie drogi na Kowale. Do ich zadań należało np. tłuczenie kamieni.

Spośród niemieckich żołnierzy okupujących Dobrę, dosyć pozytywnie zapisał się w pamięci sierżant Sprengle. Przynajmniej tak o nim mówi wspomniany wcześniej Jakubowicz. Zauważa on, że w całej tej sytuacji Sprengle jako jeden z nielicznych starał się zachować człowieczeństwo. W lecie 1940 r. represje zostały zaostrzone i wszystkich Żydów umieszczono w getcie. Utworzone zostało na tzw. Tyłach. Wkrótce wrogiem numer jeden dla jego mieszkańców stał się głód. Komendantem Judenradu został Morris Francuz. Zapisał się on negatywnie w pamięci nielicznych Ocalonych. Racje żywnościowe, jakie otrzymywał dla mieszkańców getta zatrzymywał dla siebie i członków swojej rodziny. Pozostali Żydzi byli mu obojętni. Utworzono tzw. policję żydowską. Stosunkowo negatywnie w pamięci zapisał się Chaim Trzan, z zawodu rzeźnik. Jedyną możliwością zdobycia żywności stał się wkrótce handel z Polakami. Żydzi dla jej zdobycia wyzbywali się wszystkiego. Rankiem 5 maja 1941 r., trzy niemieckie ciężarówki wywiozły 167 Żydów z Dobrej do obozów pracy. Liczyli od 16 do 60 lat. Część z nich znalazła się w Bochni, inni w Oświęcimiu. Kiedy 20 października 1941 r. powstało zbiorcze getto "Czachulec" nastał koniec getta dobrskiego. Wszyscy jego mieszkańcy zostali przeniesieni do "Czachulca". Cały dobytek musiał się zmieścić w podręcznej walizce. Dla niemieckich władz miasta lokalny "problem żydowski" został rozwiązany w sposób definitywny. Żydzi ponownie pojawili się na krótko 8 grudnia, kiedy to w tutejszym kościele przetrzymywano 1100 wyselekcjonowanych Żydów z terenu "Czachulca" przed wywozem do Chełmna n/Nerem. Byli to Żydzi poniżej 12 i powyżej 65 roku życia oraz chorzy i słabi. W kościele przebywali do 14 grudnia. Wywóz trwał 2 dni. Pod główne drzwi podjeżdżały samochody wiozące ich do Chełmna, natomiast pod zakrystię chłopskie furmanki wywożące zwłoki na cmentarz położony przy drodze na Wartę.

Jeden z żyjących świadków tamtych dni wspomina ten czas:
Kiedy przywieźli Żydów do kościoła, to miałem 9 lat. To z Czachulca ich przywieźli. Mieszkaliśmy w tym samym miejscu, tylko w starym budynku. Tu u nas były 4 rodziny. W każdym pokoju była jedna rodzina. Starzy pod kościół nie chodzili, bo nie było wolno. Ale ja z braćmi to żeśmy podglądali. Ze strychu było wszystko dobrze widać. (…). Tam był szczyt z desek, to nawet ojciec z nami wchodził. Niemcy ich tam kilka dni trzymali. Było już zimno. Potem przyszły ciężarówki i ich zabrali. Podjazd był wtedy pod sam kościół. Samochody podjeżdżały pod samą dzwonnicę. Nie pamiętam, już jak wyglądały. Ich tam prawie na siłę w tych samochodach upychali. Jednemu to się udało wtedy uciec. Zresztą oni tu długo nie przebywali. Kilku umarło nawet, to ich tu na tym kirkucie pochowali. Teraz to tam las rośnie. (…). Jak ich wywieźli, to nas później Niemcy wzięli do sprzątania. Tam nas dużo sprzątało. Nawet straż z pompą przyjechała i tą wodę na posadzkę pompowali. Tu w rynku była kiedyś studnia, to z niej wodę brali. W tym kościele było strasznie brudno. On cały był zabrudzony, bo tam w środku to się przecież załatwiali. Później był tam magazyn zbożowy. To my musieliśmy pod ten magazyn wysprzątać. (…). A po magazynie zbożowym to Niemcy trzymali amunicje i sprawy gospodarcze - i mundury, i cegły, i amunicję, i materiały budowlane, ale najwięcej było amunicji. Potem to poszło w powietrze. (…).

Inne wspomnienia są podobne:
Pamiętam, że najpierw getto to w Dobrej było. Później ich wszystkich popędzili do Kowali, a tam było getto. Ono się nazywało getto Czachulec. Ci żydzi szli na nogach. Pędzili ich jak bydło. Jak który się oglądał, to kolbami ich lali. Strasznie to wyglądało! Nie mieli dla nich żadnej litości! A jak na Czachulcu zrobili czystkę, to później w grudniu ich przywieźli do naszego kościoła. W tym kościele wybrali 4 takich starszych Żydów i dali im na ręce takie przepaski. To oni mieli Niemcom pomagać. To byli tacy żandarmi żydowscy. Pamiętam, że w tym kościele miała wybuchnąć rewolucja. Te główne drzwi to te zamknięte Żydy chcieli wyłamać. To ten żandarm, co pilnował strzelił z karabinu w te drzwi. Kula przeszła przez te drzwi i jednego Żyda zraniła w brzuch. To go potem wynieśli i kazali zanieść do jednego budynku. Nie pamiętam już, do którego. To tam ten Żyd tak długo się męczył, aż nie umarł, bo pomocy mu żadnej nie dali. (…). To było już pod koniec roku, bo już zimno było. Potem przychodziły ciężarówki, takie pod blachą - te budy blaszane mieli. To tych Żydów w nich upychali. Te żandarmy żydowskie to musieli jeszcze Niemcom pomagać. Żyd Żyda ładował! I ich wywieźli. Mówili, że oni do Chełmna mieli jechać. A potem, to ich w tych samochodach zagazowali. To potem Niemcy brali ludzi do sprzątania kościoła. Różni tam chodzili. I dzieci, i dorośli. To tego po nich doczyścić nie można było. A smród jaki był! To tam wszystko było zas… i zajszcz..., bo przecież nie wolno było im wychodzić. To musieli się tam w środku załatwiać.

Jak się okazało, ocaleli nieliczni. 26 Żydów spoczywa na cmentarzu w Czachulcu Nowym. Dalszych 4 udało się odnaleźć w Bochni. Reszta skończyła w Chełmnie n/Nerem.
(Dokonana kwerenda pozwoliła na poznanie nazwisk pomordowanych. W Czachulcu spoczywają: Gołda Wrocławska, Łaja Muchnicka, Itta Szpajer, Abram Wrocławski, Henoch Muchnicki, Kajla Widawska, Mirta Widawska, Abram Widawski, Estera Jakubowicz, Natan Jakubowicz, Majer Jakubowicz, Beer Trzaskała, Chana Trazskała, Samuel Trzaskała, Abram Fuks, Taube Fuks, Abram Sznurmerz, Chana Szatan, Lajb Szatan, Lejzer Harczyk, Priwa Opas, Jakub Opas, Tauba Opas, Icek Szpajer, Moszek Szpajer, Sine Jakub Szkop. W Obozie w Majdanku zginęli: Szalomon i Itta Ruese. W getcie łódzkim zginęli: Szoel i Sura Sandowski, Sura Jakubowicz, Rywka Jakubowicz, Chananel Szartan i Lajb Szatan. Dawid Szmidt, Aron Rusek, Zysa Szmid, Frajda Rusek).

Okupację przeżyli: Beniamin Jakubowicz, zamieszkały wówczas przy obecnej Kilińskiego 6, Morris Francuz - życie zawdzięcza nieznanej polskiej rodzinie z Dzierżbotek, która ukrywała go po pacyfikacji getta w Czachulcu Nowym i nieznana bliżej kobieta. Dwoje ostatnich wróciło w 1945 r. na krótko do miasta, by opuścić je po kilku dniach na zawsze.
ŚLADAMI DOBRSKICH ŻYDÓW
Ze wszystkich Żydów z Dobrej przeżyło zaledwie trzech. Do miasta po zakończeniu wojny wróciło tylko dwóch. Teraz, po tylu latach od zakończenia wojny rozsuwają się zasłony historii i wiemy, co się podczas okupacji z nimi działo. Wiemy już kto pomógł Moricowi Francusowi z Dobrej i co stało się z dentystą z Nowego Światu. Poniżej przedstawiamy wspomnienia świadków - mieszkańców gminy Kawęczyn, na terenie której znajdowało się getto "Czachulec".

Ja to byłam przy wypasaniu gęsi. Chodziłam codziennie, bo miałam blisko do tego Niemca. Mieszkałam w tym miejscu gdzie jest Pszczoła teraz. Tam był taki drewniany budynek. Rodzicom bardzo zależało żeby znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie, Żeby nikogo nie wysłano do Niemiec. W końcu trafiliśmy na rodzinę niemiecką z Wołynia, Byli to dosyć przyzwoici ludzie, więc nie było tam specjalnej krzywdy przy tej pracy. Eltman się nazywał ten Niemiec. W czasie kiedy powstało tam getto, można tam było pędzić bydło i gęsi. I pędziliśmy tam przez całe Dzierżbotki. Ja pomagałam chłopakowi, który pilnował stada. On był starszy ode mnie i miał 16 lat. Ja miałam wtedy 11 lat. Tam nie było szkód, bo tam nic nie było zasadzone i zasiane, więc to pilnowanie polegało tylko na tym, żeby np. te bydlęta się nie pobodły. (…). Chłopcy starsi ode mnie biegali po tych chatach, gdzie Żydzi byli stłoczeni i z nimi rozmawiali. Starsi Żydzi wychodzili z domów i rozmawiali i pytali - ale nie zachowywali się swobodnie. Nie wyciągali nas na jakieś rozmowy Nie dowierzali nam. Bo to byli chłopcy 15-16 latki. Na Nowym Świeci mieszkał Żyd, który był dentystą. Ludzie chodzili tam i leczyli zęby. Bardzo dobrze leczył zęby. Gdy getto zostało zlikwidowane, on z żoną i synkiem - synek mógł mieć około 2 lat - znaleźli się w takiej opuszczonej stodole. Tu w Ciemieniu - tam gdzie teraz mieszka Rogalski. Stodoła była opustoszała, Niemiec korzystał z niej rzadko. Ja pilnując stada byłam w pobliżu tej stodoły. Sama nie wiem, czego tam szukałam. W każdym razie weszłam do wnętrza. W narożniku w sąsieku, na kupce słomy ci ludzie tam siedzieli. Pamiętam, że ona była zapłakana, z opuchniętymi oczami. Zawołała mnie z prośbą - żebym przyniosła nocniczek - bo dziecko bez nocniczka nie może się wypróżnić. Ja oczywiście przybiegłam do mamy, a mama dała mi ten nocniczek i ubrała mnie w taką obszerną kurtkę, żebym mogła ten nocniczek ukryć pod spodem. To nie było daleko. Ja więc ten nocniczek zaniosłam. Ta Żydówka jeszcze wcisnęła mi w rączkę 2 marki. Potem to mama wlała mi w butelkę trochę mleka i im zaniosłam. Ci Żydzi w nocy zostali wywiezieni. Nie wiem jak tam długo byli. Nasz Niemiec kazał swojemu służącemu wywieźć ich w nocy gdzieś w okolicę Uniejowa. Ale nie wiem co się później z nimi stało. Wiem o tym, bo Niemca potem zabrali na wojnę, więc mój ojciec był tam głównym gospodarzem i z tym służącym miał bliski kontakt. Ale ten służący szczegółów nie chciał opowiadać. (…). W Ciemieniu ukrywało się dwóch Żydów z Dobrej. Francusi się nazywali. Moi rodzice mieli krowę, dołączyli ją do stada - ale Niemiec pozwolił mojej mamie doić tą swoją krowę. Ta krowa stała w oborze - tam gdzie teraz mieszka Olek Gośliński. Bo te gospodarki gdzie mieszka Gośliński, tam gdzie mieszkał Rogalski i Jacek - to było razem złączone i należało do Eltmana. Pewnego razu mama wyszła z obory z tym mlekiem i szła przez taki niewielki sad. Tam ten Żyd zastąpił jej drogę i poprosił o mleko. No i mama mu dała. O tym, że oni się tam ukrywali - to większość mieszkańców wiedziała. Nie wiem, czy Ci Żydzi byli krawce - ale mieli maszynę do szycia i szyli oraz naprawiali ubrania. Byli w obejściu u Bekalarskich - na szopie takiej. Tam właśnie przez pewien czas mieszkali. Nie wiem jak długo.

Nie wiadomo, czy turkowski dentysta przeżył wojnę. Francus wrzucił w 1945 r. do Dobrej - lecz wkrótce ją opuścił.
Prawdopodobnie udał się do Wrocławia.
WSPOMNIENIE O ŻYDACH
Jak przyjechałam z Francji z mamą w sierpniu, a 1 września wybuchła wojna. Mojej koleżanki mama wysłała nas do Dobrej do Żyda po bułki. To ja z tą koleżanką poszłam do tej pani żydówki. Miała taki sklep wielki. To ona mieszkała tam jak kiedyś był posterunek. Koło plebani mieszkała. To wtedy zobaczyłam to miasto. Te rynsztoki były takie brudne, takie brudy w nich płynęły. No nie możliwie było popatrzeć na te ulice. Takie brudy były. Po lewej stronie gdzie są teraz te grobowce byłą świątynia żydowska. A cmentarz żydowski był na początku jak się wjeżdża do Dobrej. To tam były grobowce, i takie kamienie postawione z napisami i jak Niemcy weszli to to wszystko wywalili, wywrócili i posadzili sosny. I do dzisiaj te sosny rosną. Dobrę to nazywali "kozie miasto". Bo Żydzi to mieli prawie wszyscy kozy. Polaków to tu mało było. Bo byli Żydzi. Mieli swoje sklepy. Przedtem, to na ulicach było wąsko. 2 samochody to się nie zmieściły, a na samym narożniku to były kamienice i nie można było przejechać. A to miasto to było takie brudne. Ja zapamiętałam jak byliśmy we Francji, to tam były białe wioski. A tu takie brudy były. (…). Widziałam jak ich wywozili z tego kościoła. To tak ich ubijali do tych samochodów. Nie wiem czy mieli takie haki, czy to były grabie. Te dzieci tam tak ciężko płakały. I wołały "pić"! Dzieci wytykały ręce na brzeg samochodu - to Niemcy naciskali je buciorami samochodu i gnietli paluszki. To tak było to ciężko widzieć. I tak krzyczały te Żydy i tak płakały te dzieci. I tych wszystkich Żydów wywozili gdzieś tam na Czachulec. Bo tam było wielkie getto. To potem tam nasze matki nocami chodziły i kupowały od tych Żydów. Pewnie ze 3 kobiety to nie wróciły z powrotem. Niemcy ich zabrali do więźnia i już nie wróciły z stamtąd. A niektóre to zdążyły ulecieć. Potem na tym Czachulcu byłam. Poszliśmy do ciotki do Tokar. Ona mówi, że pójdziemy na Czachulec. I żeśmy podeszli. Było tak ładnie, ciepło. I wtedy jedna sąsiadka wyszła i mówiła, że pakują wszystkich Żydów i gdzieś wywożą. (…). Z tego getta przyszła Żydówka do jednej pani i przyprowadziła 2 dzieci. To było blisko Kowali. To mi mówiła moja ciotka, która zbierała jajka i nosiła do skupu niemieckiego. I ona właśnie Żydówka przyniosła 2 dzieci i z walizką przyszła. I ta pani trzymała te dzieci całą noc w stodole. Ale one krzyczały mama! Mama! I rano ta kobieta wypuściła te dzieci do tego getta. Ale one nie doleciały bo Niemcy je zastrzelili. Bo oni się przecież bali, bo Niemcy powiedzieli, że jak u kogoś jakiegoś Żyda znajdą to całą rodzinę zastrzelą.
ZAPOMNIANE KARTY HISTORII KOŚCIOŁA W DOBREJ
W niedzielę, 7 grudnia o godzinie 22.00 hitlerowcy otoczyli getto, które znajdowało się kilkanaście kilometrów od miasta Dobra - w Nowym Czachulcu w gminie Kawęczyn. W chwilę później wszyscy jego mieszkańcy popędzeni zostali do wsi Bielawki. Do tej akcji wykorzystano oddziały SS i SA. W Bielawkach Żydzi czekali na placu do poniedziałku. Część z nich schroniła się w stojącej tam drewnianej stodole. O 6.00 rano wszystkich wyprowadzono na pole i oddzielono kobiety od mężczyzn tworząc dwa szeregi. Tak stali do godziny 8ej, kiedy to przybył Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Turku, Schteis. Dopiero teraz nastąpiła selekcja, w czasie której rozłączano rodziny. Przeznaczonych na śmierć zapędzono do kościoła w Dobrej (D. Dąbrowska, Zagłada skupisk żydowskich ... dz. cyt., s. 137-138. Por. Cz. Łuczak, Dzień po dniu…, dz. cyt., s. 167).

Niemcy w praktyce nie wiele robili sobie ze sporządzonej wcześniej listy Zimnawody (który był przywódcą Żydów w getcie w Czachulcu. Wcześniej na polecenie okupanta sporządził listę 1100 Żydów poniżej 12 i powyżej 65 roku życia oraz chorych i słabych przeznaczonych do wywózki) i sami dokonywali wielu zmian wśród wytypowanych. Decyzję podejmował niemiecki lekarz Knabe. Sugerował się przy tym jedynie wyglądem osoby. Po części takie postępowanie było skutkiem braku wielu osób, które wcześniej zostały umieszczone na liście - a następnie ukryły się lub uciekły do Warty. Dla żandarmerii nie liczyło się nazwisko - ważne było, żeby ogólna liczba wyselekcjonowanych więźniów się zgadzała. Za porządek podczas selekcji odpowiadali: Herszel Zimnawoda, Eliasz Bykowski oraz Mordechei Strykowski. Już w trakcie akcji udało się im uratować kilkorga dzieci.

Wyselekcjonowani do Dobrej szli z płaczem. Po drodze byli bici i poniżani. Słabi i chorzy jechali na chłopskich furmankach, które musieli sami opłacić. Nie wiemy, ile kosztował taki podwóz. Ci, którzy pozostali w getcie wracali do domów śpiewając "Hatikwę" - pieśń, która stała się później hymnem Izraela. Byli pełni radości - ale też i obaw, co stanie się z bliskimi. Nikt wówczas nie wiedział, że wszyscy wyjadą do obozu zagłady w Chełmnie n/Nerem. W dobrskim kościele przetrzymywano ich prawdopodobnie do 14 grudnia (Data podana na podstawie zeznań świadka. Cz. K. Łuczak podaje, że do 19 grudnia. Zob. Cz. K. Łuczak, Eksterminacja ludności powiatu tureckiego, dz. cyt., s. 81). Warunki były straszne: bez wody, praktycznie z głodowymi racjami żywności, do tego bez możliwości skorzystania z jakichkolwiek urządzeń sanitarnych. Wszystkie potrzeby naturalne musiano załatwiać wewnątrz kościoła. Prawdopodobnie na za ubikację służyło zwykłe wiadro. Potem musiała wystarczyć posadzka. Panował więc niesamowity zaduch. Nie można było oddychać.

Pomimo iż kościół w Dobrej posiada powierzchnię około 600 m kw., to przy tej ilości więźniów tłok był niesamowity. Dąbrowska pisze: Wepchnięto ich jak zwierzęta, jednych na drugich; duszących się dobijano. Trzymano tam nieszczęśników przez kilka dni, bez jedzenia i picia. Oczywiście, wielu zmarło na skutek tych mąk i zwłoki rozkładały się pośród żywych. Dnia 19 grudnia 1941 r. wywieziono nieszczęsnych autami-komorami do Chełmna.

Świadkowie wspominają tamten grudzień: Kiedy przywieźli Żydów do kościoła, to miałem 9 lat. To z Czachulca ich przywieźli. Mieszkaliśmy w tym samym miejscu, tylko w starym budynku. Tu u nas były 4 rodziny. W każdym pokoju była jedna rodzina. Starzy pod kościół nie chodzili, bo nie było wolno. Ale ja z braćmi to żeśmy podglądali. Ze strychu było wszystko dobrze widać. (…). Tam był szczyt z desek, to nawet ojciec z nami wchodził. Niemcy ich tam kilka dni trzymali. Było już zimno. Potem przyszły ciężarówki i ich zabrali. Podjazd był wtedy pod sam kościół. Samochody podjeżdżały pod samą dzwonnicę. Nie pamiętam, już jak wyglądały. Ich tam prawie na siłę w tych samochodach upychali. Jednemu to się udało wtedy uciec. Tam po prawej stronie jest taka wnęka, i tam po prawej były bochenki chleba poukładane. Pamiętam, że od góry do dołu w tej wnęce były poukładane, bo my z chłopakami żeśmy tam latali. Te chleby razowe były, takie długie! Dużo otręb było, bo aż czarny był. Dużo pewnie go im nie dawali, ale jakieś życie to dostawali. Jednak najeść to się tym nie najedli. Zresztą oni tu długo nie przebywali. Kilku umarło nawet, to ich tu na tym kirkucie pochowali. Teraz to tam las rośnie. (…). Jak ich wywieźli, to nas później Niemcy wzięli do sprzątania. Tam nas dużo sprzątało. Nawet straż z pompą przyjechała i tą wodę na posadzkę pompowali. Tu w rynku była kiedyś studnia, to z niej wodę brali. W tym kościele było strasznie brudno. On cały był zabrudzony, bo tam w środku to się przecież załatwiali. Później był tam magazyn zbożowy. To my musieliśmy pod ten magazyn wysprzątać. (…). A po magazynie zbożowym to Niemcy trzymali amunicje i sprawy gospodarcze - i mundury, i cegły, i amunicję, i materiały budowlane, ale najwięcej było amunicji. Potem to poszło w powietrze. (…).

Podczas pobytu w kościele jeden z więźniów został postrzelony przy nieudanej próbie wyważenia drzwi: Pamiętam, że najpierw getto to w Dobrej było. Później ich wszystkich popędzili do Kowali, a tam było getto. Ono się nazywało getto Czachulec. Ci Żydzi szli na nogach. Pędzili ich jak bydło. Jak który się oglądał, to kolbami ich lali. Strasznie to wyglądało! Nie mieli dla nich żadnej litości! A jak na Czachulcu zrobili czystkę, to później w grudniu ich przywieźli do naszego kościoła. W tym kościele wybrali 4 takich starszych Żydów i dali im na ręce takie przepaski. To oni mieli Niemcom pomagać. To byli tacy żandarmi żydowscy. Pamiętam, że w tym kościele miała wybuchnąć rewolucja. Te główne drzwi to te zamknięte Żydy chcieli wyłamać. To ten żandarm, co pilnował strzelił z karabinu w te drzwi. Kula przeszła przez te drzwi i jednego Żyda zraniła w brzuch. To go potem wynieśli i kazali zanieść do jednego budynku. Nie pamiętam już, do którego. To tam ten Żyd tak długo się męczył, aż nie umarł, bo pomocy mu żadnej nie dali. (…). To było już pod koniec roku, bo już zimno było. Udało się ustalić nazwiska strzelającego żandarma i jego ofiary. Strzelał Güsler, natomiast ofiarą był jeden z rodziny Cytnerów z ówczesnej ulicy Uniejowskiej (obecna Dekerta 4). Niemcy kazali zanieść go do budynku, w którym znajdowała się wówczas stolarnia pana Kurasińskiego (wyrabiał on trumny). Położyli go tam na wiązce słomy, na której zmarł. Prawdopodobnie próbował go opatrywać miejscowy lekarz T. Mackiewicz. Zeznania świadków co do tego epizodu są sprzeczne. Jedni mówią, że ranny nie otrzymał żadnej pomocy - inni wspominają o doktorze Mackiewiczu. We wspomnianym budynku mieścił się także sklep z pieczywem pana Gajewskiego, natomiast w podwórzu była piekarnia. W tym czasie wewnątrz kościoła ciągle słychać było płacz kobiet. Tych, którzy zmarli, przenoszono do zakrystii. Rano podjeżdżały pod nią furmanki, na które wynoszono zwłoki. Chowano je na żydowskim cmentarz, który zlokalizowany był poza miastem, przy drodze na Błaszki. W dniu 13 grudnia rozpoczęto wywóz zgromadzonych w kościele Żydów do obozu w Chełmnie. Trwał on 2 dni. Podjeżdżały samochody, na które ładowano nieszczęsnych. Prawdopodobnie użyto także samochodów do gazowania ludzi. Niestety, informacje te nie zostały do końca potwierdzone. Wywóz do Chełmna odbywał się przez Turek. Po wojnie z całej społeczności żydowskiej, która przed rokiem 1939 liczyła blisko 1000 osób - do miasta wróciło 3 Żydów.
MIEJSCA SPOCZYNKU ŻYDÓW Z DOBREJ, ZMIARŁYCH LUB ZAMORDOWANYCH PODCZAS OKUPACJI
Nowy Czachulec: Baron Estera, Goldberg Szlama, Jakub Cyba, Jakubowicz Majer, Jakubowicz Naftali, Lajzer Harezyk, Muchnicka Łaja, Muchnicki Henoch, Opas Jakub, Opas Tauba, Opas Priwa, Sznurmasz Abraham, Szpajer Salomon, Szpajer Moszek hen och, Szpajer Szmul, Szpajer Itta, Trzaskała Hena Gitel, Trzaskała Samuel Zyme, Widawska kajla, Widawska Mirta, Widawski Abram Ajzyk, Wrocławka Golda Wrocławski Abram Dawidl

Dobra: Baron Mosiek, Gronau Elżbieta, Jakubowicz Hersz, Jakubowicz Wigdor Lajpus, Jałas Henoch (?), Jałas Mariem Estera, Knejman Haim, Knejman Ruda, Krause Marianna, Lewin Berek, Opas Samuel, Sendowska Hinda, Sendowski Majer, Sendowski Nuta, Szkop Fajgle, Szpajer Brana, Trzaskała Reizle, Trzaskała Beer, Trzaskała Szmul Zajnwel, Trzaskała Szymon, Widawska Mirla, Wilk Moszek Henoch, Wilk Rykska

Łodź: Jakubowicz Ryfka Łaja, Jakubowicz Sura Chaja, Sendowska Sura, Sendowski Szoel, Szatan Chana, Szatan Chananel, Szatan Lajb

Bochnia: Liberman Ella, Liberman Tauchem Szulem, Rusek Aron, Rusek Frajda, Szmidt Dawid Hersz, Szmidt Zysa Chiuda

Majdanek: Rusek Salomon, Rusek Itta

Poznań: Widawski Szmul Mendel

Nazwiska odtworzone podczas kwerendy w dobrskim Urzędzie Stanu Cywilnego.
MOJŻESZ SZAJNIAK
Mojżesz Szajniak (vel Mosze Lejb) ur. 2 czerwca 1879 r. w Dobrej k. Turku.
Mojżesz był synem Jonatana, majstra kuśnierskiego z Dobrej. Otrzymał tradycyjne wykształcenie w dobrskim chederze, przejawiał duże uzdolnienia humanistyczne. Interesował się książkami i sposobem ich drukowania.
W 1894 r. przybył do Łodzi i odbył praktykę w drukarni Lejby Izraela Krukowskiego, a następnie kontynuował naukę zawodu w Wiedniu - a po powrocie w innych miejscowych drukarniach. Podczas pobytu w Wiedniu poznał metody nagrywania płyt dźwiękowych. 9 lutego 1909 r. otworzył swoją własną drukarnię w Łodzi przy obecnej ul. Pomorskiej 13. W latach 20. XX w. był właścicielem bardziej nowoczesnej drukarni przy ul. Gdańskiej 40. Wydał w niej co najmniej 105 książek i broszur. Drukował "Miesięcznik Żydowski" (1930-1935), "Ogniwa" (1928-1936), "Przegląd Miesięczny" (1922), "Zwierciadło Dziesięciu Muz" (1924). Poziom edytorski druków był wysoki, dlatego drukarnia została dwukrotnie (1911 i 1912) wyróżniona srebrnymi medalami. Podczas ogólnoświatowego kryzysu także jego firma miała kłopoty finansowe - podobnie jak tysiące podobnych. Jednak pomimo wspomnianych kłopotów finansowych prowadził swoje przedsiębiorstwo aż do wybuchu II wojny światowej - czyli do 1939 r.
Szajniak był aktywnym społecznikiem. Także szeroko udzielał się na gruncie zawodowym. Warto wspomnieć, że był członkiem Korporacji Przemysłu Graficznego i przewodniczącym Sądu Rozjemczego w Korporacji. Był również wybrany na ławnika łódzkiego Sądu Pokoju oraz członkiem Rady Nadzorczej Banku Rzemiosła. Świadczy to o zaufaniu i szacunku, jakim cieszył się w gronie innych Żydów i przedsiębiorców łódzkich.
Podczas okupacji mieszkał w getcie łódzkim przy ul. Zgierskiej 40. Data i miejsce śmierci nieznane. Prawdopodobnie - jak pozostali Żydzi z getta - został zamordowany w Oświęcimiu.
Strona monitorowana przez Google.
© Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dobrej. Wszelkie materiały zastrzeżone.
Witryna korzysta z plików cookies. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Wróć do spisu treści